To jedyne dotychczas na Pomorzu tak cenne znalezisko.
Na warsztat ludwisarza natknęła się studentka Uniwersytetu Szczecińskiego.
- Początkowo myśleliśmy, że odkryliśmy piec chlebowy - opowiada Katarzyna Krawczyk. - Ale okazało się, że było to miejsce pracy ludwisarza.
Zakład odkryto na rogu ulic Grodzkiej i Chrobrego. Znajdował się zaledwie ok. 80 cm pod powierzchnią ziemi. Znaleziono tam palenisko, w którym były wypalane przedmioty codziennego użytku, obtłuczone formy, różne ścinki, a nawet kropelki zastygłego metalu.
- Do tej pory na Pomorzu nigdy nie było takiego odkrycia - cieszy się Marcin Majewski, dyrektor stargardzkiego muzeum. - Jest dla nas niezwykle cenne. W różnych źródłach były informacje o zakładach ludwisarskich, ale nikt nie natrafił na żaden ślad. A tu proszę, jest piec, resztki form naczyń, dzwonów. Zakład znajdował się tuż przy głównym trakcie handlowym. Tak samo jak ten odkryty w Lubece.
Ludzkie i zwierzęce kości
Archeolodzy pracują na stargardzkiej starówce od listopada ub. r.
- Odkryłam mnóstwo ceramiki - z zadowoleniem mówi Ewa Skowrońska, studentka z US. - Tutaj po raz pierwszy miałam styczność ze szkieletem ludzkim.
Oprócz studentów wydziałów historii i archeologii US na stargardzkiej starówce pracują żacy z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Współpracują z nimi pracownicy firmy Modehpolmo, która będzie budowała w tym miejscu domy.
Damska rękawica
W odsłanianych piwnicach znajdują nierzadko całe przedmioty, które służyły dawnym mieszkańcom miasta: misy, talerze, dzbanki i flakony. To także fragmenty półek, kafle z pieców, części zastawy kuchennej i kuchenek, a nawet słoiki z zawartością.
Jednym z ciekawych odkryć jest jedwabna rękawica bez palców tzw. mitenka z 1750 roku. To pierwsze w Polsce takie znalezisko.
- Najprawdopodobniej miała kolor czerwony - mówi Marcin Majewski z muzeum. - Czas zrobił swoje. Jest już po konserwacji. Ma kolor brązowy. Można ją zobaczyć w gablocie muzeum. Umieszczamy w niej najciekawsze eksponaty znalezione w tym kwartale.
Hitem są latryny
W ostatnim etapie prac wykopaliskowych archeolodzy dokopują się do latryn. One są największą sensacją stargardzkich wykopalisk. W jednej z nich odkopano fajkę o długości 40 cm. Należała do dr Scheiblera. Zwano go naczelnym lekarzem miasta. Badacze ustalili, że palił nią zioła. Charakterystyczne dla latryn są fiolki. Ale znajdują się w nich także kości potopionych kotów, a nawet fragmenty ludzkich szkieletów. To pozostałość po cmentarzysku. Do tej pory na stargardzkiej starówce znaleziono ponad 30 grobów.
Archeolodzy będą pracować na starówce do końca grudnia. Liczą na kolejne, wielkie odkrycia.
Wioletta Mordasiewicz












