Na razie jest kilka kamer. Zamontowano je m.in. na szkolnych korytarzach oraz na zewnątrz budynku. W sumie ma ich być szesnaście.
- Kamery zainstalowaliśmy w miejscach wskazanych przez naszych uczniów w ankietach - mówi Iwona Kuleszewicz, dyrektor Gimnazjum nr 2 w Stargardzie. - Znajdują się tam, gdzie wcześniej najczęściej dochodziło do różnych zagrożeń, w tym także do dewastowania szkolnego mienia.
Podgląda sekretarka
Zapis z kamer na monitorze obserwuje sekretarka szkoły. Niedługo w obsłudze monitoringu mają być przeszkoleni inni pracownicy gimnazjum i dyrekcja. Nagrania będą przetrzymywane przez miesiąc. Każdego dnia sekretarka przegląda to, co kamery zarejestrowały wieczorem dnia poprzedniego i w nocy. Monitoring działa bowiem także, gdy uczniów nie ma w szkole.
Chodzi o to, by na jej teren nie wchodzili obcy. Bowiem jest sporo przypadków niszczenia sprzętu na boisku. W tegoroczne wakacje na szkolny teren wdarła się grupka młodzieży, która m.in. zdewastowała dach nad salą gimnastyczną. Szkoła poniosła wtedy straty, które przekroczyły 20 tysięcy złotych. W godzinach popołudniowych były też przypadki wybijania okien i niszczenia urządzeń na szkolnym boisku. Dyrekcja ma nadzieję, że monitoring zapobiegnie temu wszystkiemu.
Zdania są podzielone
Gimnazjaliści zostali poinformowani, że monitoring już działa. Nie są zadowoleni. Także z tego, ze nie wiedzą skąd śledzi ich oko kamery. Taka informacja nie została im bowiem przekazana.
- Kamery naruszają moją prywatność - denerwuje się Damian Marciniak, uczeń klasy trzeciej. - Poza tym uważam, że pieniądze wydane na nie, zostały wyrzucone w błoto. Przecież nauczyciele pełnią dyżury na korytarzach i przed szkołą.
- Nauczyciele i tak wiedzą kto pali papierosy - wtóruje mu Dawid Cieślicki, kolega ze szkolnej ławki. - Zupełnie nie wiem po co oni nas chcą tak bardzo kontrolować.
Szkolny monitoring w Gimnazjum nr 2 ma też zwolenników.
- Na pewno będzie bezpieczniej - mówi Agata Krużyńska z klasy drugiej. - Może niektórzy przestaną palić papierosy na terenie szkoły, bo będą się obawiać kary.
- Przynajmniej obcy nie będą się kręcić przy szkole i wchodzić do budynku - mówi Patrycja Litke, drugoklasistka. - Mnie wcale nie przeszkadza, że śledzą mnie kamery.
Wioletta Mordasiewicz












