Elżbieta Wierzchołowska o ludzkim ciele wie prawie wszystko. Od jedenastu lat pracuje jako rehabilitantka i masażystka. Jako jedyna w naszym powiecie prowadzi hipoterapię. Z ludzkim ciałem potrafi czynić istne cuda.
Artykuł sponsorowany.
SPI: Dlaczego postanowiła Pani wykonywać ten, bądź co bądź, trudny zawód dla kobiety? E. Wierzchołowska: To była moja miłość od początku. Chciałam wykonywać taki zawód, dzięki któremu miałabym ciągły kontakt z ludźmi. Od zawsze uwielbiałam masować, dotykać ludzkie ciało, ustawiać je jak puzzle. Dlatego postanowiłam ukończyć poznański AWF, gdzie zdobyłam tytuł magistra fizjoterapii. Los rzucał mnie w różne miejsca – pracowałam w Warszawie i Krakowie, w końcu znalazłam przystań w Stargardzie. Uważam, że ten zawód wymaga nieustannego dokształcania. Dlatego stale uczę się nowych metod na różnych kursach w Polsce. Im głębiej wchodzę w temat, tym bardziej fascynuje mnie ludzkie ciało.
SPI: Jakie dodatkowe kursy w dziedzinie masażu Pani ukończyła? E. W.: Kurs leczenia metodą McKenziego, która bardzo skutecznie pomaga na wypadające krążki. Posiadłam też kolejną technikę – rejki, a od dwóch lat uczęszczam na kurs mobilizacji stawów metodą niemiecką. Jestem terapeutą metody PNF. SPI: Atmosfera w Pani gabinecie masażu na III piętrze CH „Zodiak” sprawia, że człowiek przenosi się do innego świata… E.W.: Taki był mój cel. W dzisiejszych czasach nie ma osoby, która nie byłaby zestresowana. Dlatego postanowiłam stworzyć miejsce, gdzie klient będzie mógł zapomnieć o kłopotach, nie tylko dzięki masażowi, ale również poprzez sprzyjającą aurę. Służą temu przyciemnione światło, piękny wystrój, relaksacyjna muzyka, szum wody i specjalnie dobrane zapachy. Aromaterapia to kolejna dziedzina, która mnie interesuje. SPI: Jakie masaże proponuje Pani klientom? E.W.: Przede wszystkim podczas pierwszego spotkania dokładnie oglądam daną osobę i mówię, co byłoby dla niej najbardziej korzystne. Proponuję masaże zarówno lecznicze, jak i relaksacyjne. Moja oferta obejmuje: masaż kręgosłupa (ma za zadanie rozluźnienie nadmiernego napięcia mięśniowego), masaż głęboko relaksacyjny ( jego celem jest głębokie odprężenie i wyciszenie całego ciała), masaż limfatyczny (do jego głównych zadań należy przeciwdziałanie lub likwidacja obrzęków zapalnych, chłonnych i lekkiego celulitu), masaż segmentarny (polecany zwłaszcza przy bólach głowy na tle zmian chorobowych w kręgosłupie lub wywołanych chorobami narządów wewnętrznych), masaż sportowy (pełni funkcję rozgrzewającą, regenerującą i leczniczą), masaż z elementami SHIATSU (polega na udrażnianiu kanałów energetycznych) i masaż twarzy. SPI: Wiosną i latem wszyscy chcą wyglądać szczuplej. Czy dzięki masażowi można zgubić kilka kilogramów? E.W.: Owszem, jeśli klient zastosuje odpowiednią dietę. Dzięki masażowi technikami zmniejszającymi obwód ciała potrafię zmniejszyć cellulit, wygładzić naskórek i zgubić kilka centymetrów w obwodzie. Jest to masaż bardzo energiczny, po pierwszym z reguły pojawiają się zakwasy. Seria obejmuje dziesięć zabiegów, ale już po pięciu masażach są wyraźniejsze zmiany w kształtach sylwetki.
SPI: W jakich cenach są masaże? E.W.: Ceny wahają się od 20 do 50 zł. Do końca kwietnia obowiązują ceny promocyjne, dlatego zachęcam wszystkich do odwiedzenia mojego gabinetu. SPI: Gabinet masażu to nie jedyna forma Pani działalności… E.W.: Prowadzę rehabilitację w przychodni EWA-LEK przy ul. Pocztowej 2 w bardzo nowoczesnym gabinecie. Zajmuję się również osobami głęboko upośledzonymi, których odwiedzam w domach. Od dziesięciu lat jestem także hipoterapeutką, ponieważ od zawsze fascynowały mnie konie. Zajęcia dla osób sprawniejszych ruchowo prowadzę w stadninie przy ul. Reymonta. Natomiast z osobami wózkowymi, cierpiącymi na stwardnienie rozsiane i inne cięższe schorzenia, pracuję w Pęzinie. Posiadam odpowiedni sprzęt umożliwiający bezpieczne podnoszenie i sadzanie na konia. SPI: Taka terapia jest skuteczna? E.W.: Jak najbardziej, ponieważ koń pobudza organizm do ruchu - poruszając się powoduje skręty miednicy, takie same, jak przy chodzeniu. Mięśnie osoby chorej zaczynają reagować. Z reguły są to osoby spastyczne, a podczas hipnoterapii, dzięki ciepłu konia, spastyka w nogach od razu puszcza. Ważny jest także efekt psychiczny – osoba sparaliżowana zaczyna „czuć” chodzenie, staje się niezależna od osób trzecich. Poza tym koń ma niesamowitą aurę, działa jak rozweselacz. Dzięki temu moi pacjenci od razu zyskują dobry humor. SPI: Dziękuję za rozmowę. Dla naszych Internatów podajemy numer telefonu do p. Elżbiety Wierzchołowskiej: 0 665 202 408.