W ubiegły czwartek, firma budowlana, wykonująca remont zewnętrznej elewacji kościoła w Dobrzanach, znalazła 5 niewybuchów. Bomby od kilkudziesięciu lat wmurowane były w ścianę kościoła. Na miejscu od razu zjawili się policjanci oraz wojskowi saperzy ze Stargardu. Specjaliści stwierdzili, że podczas usuwania niewybuchów, mogą one stanowić ogromne zagrożenie dla okolicznych mieszkańców.
Następnego dnia policjanci z Dobrzan informowali ludzi o sobotniej ewakuacji mieszkańców z 4 budynków. W sumie ewakuowano aż 90 osób! Nie wiadomo było ile czasu potrwa akcja, więc burmistrz Witold Kasprzak-Dżyberti, zagwarantował ewakuowanym ludziom sześćdziesiąt miejsc noclegowych. W tym samym czasie policjanci oraz strażacy z Ochotniczej Straży Pożarnej w Dobrzanach zabezpieczali zagrożony teren. Droga wokół kościoła była zamknięta i całkowicie wyłączona z ruchu, więc mundurowi kierowali przejeżdżające pojazdy innymi ulicami.
- Najgorsze było to, że w niewybuchach wmurowane były głównie zapalniki i to stwarzało największe trudności. Trzeba było bardzo dokładnie i delikatnie wydobyć bomby ze ścian – powiedział nam jeden z saperów.
Pomimo że akcja trwała prawie pięć godzin, to w sobotę udało się wydobyć tylko 3 niewybuchy. We wtorek usunięto kolejne dwie bomby. Tego dnia ewakuowano tylko 2 osoby, z domu znajdującego się najbliżej kościoła. Prawdopodobnie niewybuchy wmurowali sami mieszkańcy Dobrzan.
- U nas wszyscy o tym wiedzą. W czasach powojennych ludzie, którzy zajmowali się remontem kościoła wmurowali bomby na pamiątkę – powiedziała nam pani Krystyna, mieszkanka Dobrzan.
Magdalena Lubińska













