Stargardzki Portal Internetowy
Dodaj firmę do katalogu
 
Reklama w portalu
Szukaj w portalu
10 Styczeń 2009
Danuta, Jan, Wilhelm
Czy dopadnie nas KRYZYS?
Zobacz komentarze
Archiwum sond
11.10.2007 05:54
Polityk w spódnicy.
Pierwsza kobieta Ziemi Stargardzkiej w Sejmie. Głosuj na TAK! – brzmi hasło Doroty Mazur, kandydatki Lewicy i Demokratów w nadchodzących wyborach parlamentarnych. Na scenie politycznej pojawiła się pięć lat temu. Uważa, że zdolności do rządzenia nie zależą od płci, ale kobiety łagodzą obyczaje. Dlatego zamierza zostać pierwszą posłanką w historii naszego powiatu.

Aleksandra Zalewska: Kim jest Dorota Mazur?
Dorota Mazur: Mam 46 lat, jestem mężatką i mamą Anity, tegorocznej maturzystki i Łukasza, absolwenta Akademii Morskiej. Moje pasje to ochrona środowiska, turystyka i sport, zwłaszcza narciarstwo, pływanie i jazda na rowerze. Urodziłam się w Stargardzie i jest to miasto bliskie mojemu sercu. Ukończyłam Akademię Rolniczą w Szczecinie, kierunek - ochrona środowiska. Od dwudziestu lat pracuję w Urzędzie Gminy w Stargardzie, gdzie zaczynałam na stanowisku referenta. Obecnie jestem kierownikiem referatu. Odpowiadam za gospodarkę nieruchomościami i rolnictwo.
A.Z.: Zna Pani ludzi i problemy, z którymi się borykają?
D.M.: Od ponad dwudziestu lat poznaję mieszkańców Stargardu i gminy i po prostu pomagam w rozwiązywaniu ich spraw. Cieszę się, że tak wiele osób obdarza mnie swoim zaufaniem i sympatią, czego swoistym miernikiem był mój wynik wyborczy w minionych wyborach samorządowych. Po raz pierwszy w życiu znalazłam się na liście kandydatów do samorządu. Byłam na ostatnim miejscu. Pesymiści nie dawali mi żadnych szans. Jednak moi wyborcy postanowili inaczej. Zdobyłam drugie miejsce pod względem ilości zebranych głosów w Radzie Powiatu.
A.Z.: Dobry wynik dodał Pani skrzydeł i dlatego postanowiła Pani wystartować w wyborach parlamentarnych?
D.M.: Wyborcy obdarzyli mnie ogromnym zaufaniem kilka miesięcy temu. Jako radna starałam się nie zawieść ich oczekiwań więc wierzę, że i teraz dadzą mi powtórną szansę walki. Bo mandat poselski to walka o lepsze jutro dla mieszkańców ziemi stargardzkiej. To obowiązek każdego posła. W podjęciu decyzji pomogli mi też przyjaciele i koledzy z klubu koalicyjnego Lewica i Demokraci, którzy przez cały czas mnie wspierają. Jednym z nich jest wieloletni parlamentarzysta, poseł minionych trzech kadencji, Stanisław Kopeć. Mam jego pełne poparcie, korzystam z wielu cennych rad. Uprzedził mnie, abym przygotowała się na każdą ewentualność, nawet kiedy przyjdzie mi poznać gorycz porażki.
A.Z.: Jest Pani jedyną przedstawicielką płci pięknej w obecnej kadencji Rady Powiatu. Jak współpracuje się Pani z kolegami radnymi?
D.M.: To prawda, jestem jedyną kobietą w obecnej Radzie. Myślę, że poprzez moją obecność panowie ograniczają swoje impulsywne wypowiedzi i starają się tonować emocje. W końcu nie od dziś wiadomo, że kobiety łagodzą obyczaje.
A.Z.: Czyli Pani zdaniem, kobieta może być dobrym politykiem.
D.M.: Oczywiście. Obserwując obrady Sejmu nie zauważyłam, aby kobiety wdawały się w kłótnie i spory. Jeśli zasiądę w ławach poselskich, będę dążyła do tego, aby reprezentować sprawy kobiet. Nie tylko jako posłanka, ale przede wszystkim jako kobieta, matka i żona. Nie wyobrażam sobie, aby nasi synowie dalej ginęli w Iraku i Afganistanie. To nie jest nasza wojna.
A.Z.: W jakich innych dziedzinach chciałabym Pani realizować swoje zamierzenia?
D.M.: Na sercu leżą mi kwestie związane z ochroną środowiska. Od wielu lat nieustannie stykam się z problemem mieszkańców gminy Stargard. Wciąż duża liczba miejscowości nie posiada kanalizacji sanitarnej. Jako posłanka na pewno zabiegałabym o pieniądze z przeznaczeniem na ochronę środowiska oraz ściągać uwagę na masz piękny region np. poprzez tworzenie stref lobbingu. Bardzo ważne są też dla mnie problemy dotyczące osób starszych, emerytów i rencistów. Należy zrobić wszystko aby zapewnić im godne życie. Dziwię się, że nasi parlamentarzyści tego nie rozumieją. W końcu każdy z nas też będzie starszą osobą, zdaną na pomoc innych. I nie powinno się prosić o tę pomoc, ona się po prostu należy.
Jestem osobą energiczną i jako radna nie zasiadłam na laurach. W każdej z miejscowości staram się organizować dyżury, na które przychodzą mieszkańcy ze swoimi problemami. W miarę swoich możliwości pomagam w ich rozwiązywaniu, poruszam je na sesjach i komisjach. Mam tu na myśli przede wszystkim przyziemne kwestie, takie jak dziury w drogach, naprawa i utrzymanie dróg. Z tego w końcu składa się nasza codzienność.
A.Z.: Co zrobiłaby Pani dla naszego regionu?
D.M.: Chciałabym wykorzystać nasze tereny, zwłaszcza te wokół jeziora Miedwie. To piąte co do wielkości jezioro w kraju ma spory potencjał. Trzeba skierować oczy Europy na nasze niezwykle piękne, nieskażone chemią środowisko. Oczywistym problemem, którym należy się zając jest pozyskiwanie inwestorów i nowych miejsc pracy. Mam dwoje dorosłych dzieci i jak większość rodziców nie chcę aby moje dzieci musiały wyjeżdżać z kraju za chlebem.
A.Z.: Dlaczego wyborcy powinni zaufać właśnie Pani?
D.M.: Za moją osobą nie stoi żaden układ polityczny. Wszystko osiągnęłam własną pracą. Jestem jedną z tysięcy kobiet mających swoje marzenia, wierzącą w to, że moje działanie wiele zmieni w otaczającej nas rzeczywistości. Wiele daję od siebie, ale także dużo wymagam od innych. Należę do osób, które wciąż wyznaczają sobie cele. Uważam, że trzeba dawać szansę nowym twarzom. Za mną nie stoją ani znajomości, ani popularność partii, ani nazwisko słynnego rodzica. A.Z.: Zamierza Pani wytykać słabości swoich przeciwników?
D.M.: Brzydzę się agresywną kampanią. Mój ostatni wyborczy sukces pokazał, że skuteczniejsze są inne metody. Stawiam na bezpośredni kontakt z ludźmi. Na spotkaniach będę starała się zaktywizować ludzi do udziału w wyborach. A.Z.: Jak ocenia Pani swoje szanse w wyborach?
D.M.: Przez ostatnie dwa lata przekonaliśmy się, że to, co dzieje się wskutek rządów PiS-u, nie służy niczemu dobremu. Dlatego wiążę duże nadzieję z naszą formacją. Oczywiście, nikt nie jest bez skazy. Ale LiD jako jedyny na scenie politycznej ma dość wojen, dąży do równowagi. Tak jak ja. Mam nadzieje, że piąte miejsce, jakie mam na liście, będzie szczęśliwe. Obiecuję, że nie zawiodę wyborców.
Rozmawiała: Aleksandra Zalewska



Artykuł sponsorowany.
Dodał: stargard.com.pl
Żródło: Własne Drukuj wiadomość    Wyślij link do wiadomości 
Ocena: StargardStargardStargardStargardStargard Twój głos:
Komentarze [ilość 4]
Zgłoś do moderacji
@pistolet
08.01.2008 15:59
Teraz to dopiero dorwie sie do koryta
Zgłoś do moderacji
@lewis
10.02.2008 22:50
Koryto w ochronie srodowiska jest dlugie, szerokie i glebokie wiec jest w czym "poplywac" szczegolnie gdy to robi lwica z lewicy przy pomocy "lwa"? lewicy stargardzkiej. 20 lat to za malo?
Zgłoś do moderacji
@
12.06.2008 17:32
Każdy z nich dobrze pierXXli.... następna się znalazła aaaaaaaaaaaa poszła ty biednemu na CHXj
Zgłoś do moderacji
@gosia
06.12.2008 16:21
środowisko to jedno a ludzie to drugie. niech pani pomyśli o matkach które mają do pracy na godz.6.00 i nie mają jak zaprowadzić dziecka do żłobka.i to jest powodem że kobiety rezygnują z pracy.
Dodaj komentarz do aktualnie czytanego newsa.
Twój podpis:
Jaki będzie wynik mnożenia liczb 4 i 2.
Odpowiedz wprowadź w zapisie liczbowym.:
Redakcja portalu nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy internautów.
Reklama

Działka budowl. Kiczarowo