Przedstawiciele wielu wspólnot wychodzą z założenia, że na swoim terenie mogą zrobić co tylko chcą. I nieważne, że inni mają przez to gorzej.
Paskudny płot
Pozamykane na klucz śmietniki już na nikim nie robią wrażenia. Podobnie jak tabliczki z informacją, że z danej drogi mogą korzystać tylko mieszkańcy określonych domów.
- Teraz jest jakaś dziwna moda na odgradzanie się od innych szlabanami i płotami
- zaalarmował "Głos” mieszkaniec centrum. - Niedługo nigdzie nie będzie się można ruszyć.
Przy ulicy Piłsudskiego już dawno brama pojawiła się za blokiem między ul. Mickiewicza a placem Wolności. Jeszcze dalej poszła Spółdzielnia Mieszkaniowa, która za budynkiem przy tej samej ulicy, ale w pobliżu skrzyżowania z ulicą Limanowskiego, postawiła sporych rozmiarów płot.
- Żeby chociaż mieli tam coś wyjątkowego - mówią mieszkańcy okolicy. - A tam jest tylko śmietnik, trzepak i trawa.
Nawet niektórym lokatorom tego bloku płot się nie podoba.
- Całe podwórze jest ładnie robione, a my mamy coś takiego - mówi jedna z mieszkanek. - Może i ktoś ten płot chciał, ale on jest paskudny. Szpeci wizerunek miasta.
- To większość lokatorów zdecydowała o tym, że płot postawiliśmy - tłumaczy Robert Zdobylak, prezes SM. - Inni stawiali tam auta. Jak teraz większość lokatorów nie będzie go chciała, to rozbierzemy.
Stawiają szlabany
Także w innych rejonach miasta jest podobnie. Wysuwane bramy stanęły za jednym z budynków przy ulicy Mickiewicza. Wzdłuż bloku przejścia nie ma. Nie ma go też na osiedlu Tysiąclecia, gdzie wspólnota zagrodziła teren między dwoma blokami, na którym jest tylko trawa.
- Nawet piłki nie można tam pokopać - mówią dzieci z okolicy.
W mieście coraz więcej jest też szlabanów. "Głos” pisał już o tych przy ulicy Struga i al. Żołnierza Bocznej. Kolejne postawiono w kilku miejscach przy ulicy Mickiewicza. Zwolennicy odgrodzeń mówią, że taka jest konieczność.
- Gdyby ich nie było, to by nam pod oknami wszyscy stawiali auta - mówią. - A to nasz teren i możemy stawiać co chcemy.












